Psary - gmina Trzebinia

73-ta Rocznica Powstania Warszawskiego w pamięci Psarskiej Warszawianki

Warsaw Uprising - Captured SdKfz 251 1944Pani Emilia Rejdych, od zawsze czytelniczka naszej psarskiej biblioteki, sędziwa starsza pani, wspaniały przyjaciel książki i poezji, którą zresztą sama od lat tworzy, postanowiła „sprzedać” na stronę biblioteki swoje osobiste wspomnienia z czasów POWSTANIA WARSZAWSKIEGO, które sama przeżyła. Otóż pani Emila jest rodowitą WARSZAWIANKĄ, tak  też w Psarach jest nazywana. Każdy wie, o kogo chodzi, gdy zapyta się o „Warszawiankę”. Wówczas Emilia Koprowska, jako młoda dziewczyna, mieszkała w domu u wujka Stefana, stolarza z zawodu. Jego dom był przy ulicy Puławskiej 5, który sąsiadował z Aleja Szucha. I właśnie tam zastał ją wybuch powstania warszawskiego. Oto, co wspomina z tamtego złego czasu:

 „1 VIII 1944. Rano pojechałam tramwajem do mojego sklepu na ulicę Przechodnią. Państwo Fiszowie, u których miałam praktykę, pakowali towar i wywozili do domu. Mnie tez dali paczkę ze słodyczami i kazali jechać do domu. W drodze powrotnej, a było to około godziny 14-tej, jadąc tramwajem ulica marszałkowską, niemiecki samochód pancerny zaczął ostrzeliwać ludzi na ulicy i jadących tramwajem. Pasażerowie położyli się na podłodze, a motorniczy jechał i nie zatrzymywał się na żadnym przystanku. Za Placem Zbawiciela, z jednej z bram ulicy Marszałkowskiej wyskoczyli chłopcy z biało-czerwonymi opaskami na rękawach i zaczęła się strzelanina. Pod osłona kul udało mi się , wraz z innymi pasażerami wyczołgać z tramwaju i pobiec w stronę ulicy 6-tego sierpnia i skryć się w kartoflisku na trawniku. Po jakiejś długiej chwili, jak ustała strzelanina, wraz z innymi ludźmi schroniłam się w gmachu Straży Pożarnej przy ulicy Polnej. Była to tak zwana niemiecka dzielnica i gmach Straży Pożarnej stał przy Placu Unii w sąsiedztwie Alei Szucha, potężnego zgrupowania żołnierzy niemieckich SS."

Cd. na scanach

Oprac. I.G.

Wspomnienia z Powstania. Kliknij po przekierowaniu na ikonkę


Emilia Rejdych z domu Koprowska- artykuł Iwony Grabowskiej - Kliknij