Psary - gmina Trzebinia

Darcie pierza czyli ,,wyskubek".

pierze3Kiedyś nie było ,,prawdziwego" wesela bez okazałej wyprawy panny młodej składającej się z poduch, piernatów i pierzyn. Do wypełnienia tych wszystkich atrybutów zamążpójścia potrzebne było w dużej ilości pierze. Ale nim pierze zmieniło się w miękki puch wypełniający wiejskie poduchy, gospodynie czekało z tym wiele pracy. Skubanie pierza inaczej zwane ,,wyskubkiem" bądź ,,szkubaczką" odbywało się najczęściej w długie zimowe wieczory. Była to praca połączona z zabawą- gospodynie umilały sobie to nużące zajęcie śpiewem i ,,plotkami z ogródka".

Czytaj więcej: Darcie pierza czyli ,,wyskubek".

Dawne psarskie zwyczaje w monografii Stanisława Polaczka 1898

polaczekStanisław Polaczek był wiejskim nauczycielem z Rudawy który w roku 1894 nadesłał pracę na konkurs Muzeum ks.Dzieduszyckich we Lwowie. Dzieło które nosiło tytuł ,,Powiat Chrzanowski w W. Ks. Krakowskiem monografia historyczno- geograficzna" zachwyciło jury konkursu a samego autora zmobilizowało do jej wydania drukiem. Mecenasem dzięki któremu możliwe stało sie wydanie publikacji był Andrzej Hr. Potocki. Książka wyszła w Krakowie w roku 1898. Drugie rozszerzone wydanie w którym autor zrzeka sie swych praw na rzecz społeczności Powiatu Chrzanowskiego miało miejsce dokładnie 100 lat temu w roku 1914 nakładem Wydziału Rady Powiatowej Chrzanowskiej. Książka jest kopalnią wiadomości na temat naszej miejscowości która wzmiankowana jest w niej kilkadziesiąt razy.

 

 

Czytaj więcej: Dawne psarskie zwyczaje w monografii Stanisława Polaczka 1898

Uleciała dusza z ciała..

Kopia pogrzeb Katarzyny Petlic 1964rŚlady dawnych pogańskich wierzeń a także i obrzędów pogrzebowych przetrwały w obyczajach ludowych przez wiele stuleci pomimo sprzeciwu Kościoła i zapomnienia ich pierwotnego znaczenia, lub nadania nowej treści.I tak na przykład, jeszcze w XII czy XIII wieku nie chciano grzebać zmarłych na cmentarzach przykościelnych, lecz robiono to na rozstajnych drogach, na odludziu, skąd ,,duszy" trudniej byłoby powrócić do domu. Aby ułatwić jej odejście w zaświaty- otwierano przy konającym szeroko okna i drzwi, a nawet zrywano część dachu. Nieboszczyka ubierano w śmiertelną koszulę uszytą bez żadnego supełka. Nie wolno też było krepować go żadnym pasem czy sznurem, aby nie zatrzymywać grzechów w ciele. Śmierć uchodziła za złą siłę, była przeciwieństwem życia i płodności. Dlatego nie dotykały zmarłego młode kobiety. Po wyprowadzeniu zwłok z chaty, palono słomę i wióry, na których spoczywały zwłoki, zamykano starannie drzwi i okna, a na progu kładziono siekierę, aby strzegła żywych przed powrotem śmierci. W czasie pogrzebu palono wiele świec aby dusza łatwiej odnalazła drogę...

Czytaj więcej: Uleciała dusza z ciała..

Śmigus - dyngus

Dyngus u ludu w MiechowskiemZ Poniedziałkiem Wielkanocnym związanych jest wiele ludowych i lokalnych tradycji między innymi Emaus, dziady śmigustne czy Z kurkiem po dyngusie. Najbardziej znany jest jednak śmigus-dyngus. Tradycja ta ma korzenie przedchrześcijańskie. Do XV wieku śmigus i dyngus były odrębnymi zwyczajami, z czasem połączyły się w jeden. Śmigus polegał na symbolicznym biciu witkami wierzby lub palmami po nogach oraz wzajemnym oblewaniu się wodą. Dyngus wywodzi się od zwyczaju składania sobie wzajemnych wizyt wraz z podarunkiem. Następnie przerodził się w wykupywanie od podwójnego śmigusowego lania. Dziś ze starych tradycji zostało już przeważnie tylko polewanie wodą. (PM)

Niedziela Palmowa

Niedziela ta rozpoczyna Wielki Tydzień. Obchodzimy ją na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Główną uroczystością Niedzieli Palmowej jest święcenie i procesja z palmami. Po raz pierwszy procesje z palmami obchodzili w VI wieku chrześcijanie jerozolimscy, z czasem przyjęły się one w całym Kościele. Samo święcenie palm do liturgii Kościoła wprowadzono w XI wieku. W naszym regionie z Niedzielą Palmową łączy się zwyczaj połykania bazi wierzbowej. Wierzono, że uchroni to duszę, a przede wszystkim ciało (aby gardło nie bolało ). Z poświęconych palm robiono także w Wielki Czwartek krzyże, które następnie w Wielki Piątek, przed wschodem słońca, zatykano na szczycie dachu. Miało to chronić dom przed pożarem. (PM)