Psary - gmina Trzebinia

73 rocznica bombardowania rafinerii Trzebinia

trzebiniaW bieżącym roku 7 sierpnia upływa 73. rocznica bombardowania przez aliantów rafinerii Trzebinia. Historia trochę już zapomniana, a będąca fragmentem wielkiej operacji, dzięki której wojna w Europie trwała kilka miesięcy krócej, a życie ocaliło kilkaset tysięcy ludzi.

 

 

 

Latem 1944 roku alianci zachodni podjęli wielką ofensywę bombową mającą na celu zniszczenie hitlerowskiego przemysłu petrochemicznego. Jej głównym celem były rafinerie, zakłady chemiczne i wytwórnie paliw syntetycznych. W ciągu kilku miesięcy ofensywy powietrznej niemiecki przemysł paliw praktycznie przestał istnieć. Mówiąc skrótowo, Rzeszy Niemieckiej pozostał sprzęt (czołgi, samoloty, okręty podwodne), ale zaczęło do niego chronicznie brakować paliwa. To zasługa m.in. amerykańskiej 8. Armii Powietrzej, której maszyny brały udział w nalocie na trzebińską rafinerię. Amerykańskie samoloty przedostały się nad Polskę i Trzebinię z niespodziewanej dla Niemców strony. W ramach operacji Frantic 5 ( strategiczne bombardowania wahadłowe) z rosyjskich baz na terytorium Ukrainy ( Połtawa, Piriatyń, Mirgorod ) do nalotu wystartowało 55 ,,Latających Fortec" B 17 w eskorcie 29 myśliwców P 51 Mustang.

nalotArmada nie niepokojona przez wroga nadleciała nad trzebińską rafinerię od strony Olkusza. Zaskoczenie hitlerowców było kompletne, gdyż dotychczas rafineria nie była bombardowana. Alianckie maszyny wybierały dotychczas zakłady chemiczne w Oświęcimiu i Kętach. Pierwsze srebrzyste maszyny docierają nad cel po godzinie 12.30 4 sierpnia 1944 roku.

Pamięci alianckich lotników B 17 - obejrzyj film ( Oni oddawali swe życie również za nas )

Oddajemy głos świadkowi tych wydarzeń trzebińskiemu harcerzowi, panu Franciszkowi Mazurowi: ,,Jak leciały samoloty, nikt się nie chował- ludzie tylko patrzyli(...) Samoloty leciały w grupach. W pierwszej grupie były 33 samoloty (wiem, bo sam je liczyłem ). Na czele leciał samolot- oni bombardowali na lidera- który zatoczył takie ,,koło z dymu" i odleciał. Nastepnie nadlatywały grupy samolotów i zrzucały bomby w to ,,koło". Słyszałem, jak jakiś mężczyzna krzyknął, że jak to koło spadnie na ziemię, to wszystko się będzie palić.(...) Rafinerie bombardowały trzy grupy samolotów po około 30 sztuk (w grupie). Koło z dymu wiatr przesuwał i pierwsze bomby spadły na skrzyżowanie ulicy 1 Maja z drogą do rafinerii. Jedna trafiła w dom, zabijając ludzi w piwnicy. Zginęła tam Aleksandra Zielińska, siostra mojego kolegi. Kolejne bomby spadły juz na rafinerię. Druga seria spadła na lasek olszynowy, usytuowany za cegielnią Mycielskiego. Trzecia seria bomb spadła na tory kolejowe w kierunku Katowic. Do dnia dzisiejszego przy torowisku widoczne są leje. Bombardowanie było prowadzone z wysokości 5 tys. metrów i ,,celność" nie była dokładna. Na zmniejszenie celności miało też wpływ to przesuwajace się z wiatrem ,,koło z dymu". Odstępy między grupami (samolotów TP) wynosiły około 5 minut".

Zniszczenia po nalocie były ogromne. Pomimo niezbyt celnego bombardowania atak z powietrza zrównał z ziemią całą starą rafinerię. Zniszczono elektrosiłownie, wydział rektyfikacji benzyny, destylarnie nafty, destylarnie minifusfilatu, parafiniarnię, bednarnię, hale rozlewu beczkowego, główną pompownię, warsztat mechaniczny, portiernie oraz park ciągników magazynowych. Nie obyło się bez strat wśród mieszkańców Trzebini, pracowników rafinerii i robotników pracujących w pobliżu zakładów. W zburzonym podczas nalotu schronie zginęli wszyscy znajdujący się w środku ludzie. Bomby zabiły też 18 robotników pracujących w sąsiedztwie rafinerii. Ich grób mieści się na trzebińskim cmentarzu parafialnym przy ulicy Luzara.Bombardowanie wznieciło gigantyczny pożar zakładów, który trwał ponad dwa tygodnie, a widoczny był nawet z masywu gór Beskidu Bielskiego.

Po wykonaniu zadania wyprawa bombowców skierowała się na Oświęcim i Kalwarię, gdzie wykręciły w drogę powrotną na wschód (Ukraina) przelatując po drodze nad Lanckoroną i Myślenicami. Wspomina to kolejny świadek pani Zofia Horodyńska: ,,W samo południe (było około 13.00- przyp.TP) oglądamy ciekawe zjawisko, które nam bardzo wzmacnia ducha. Przelatuje prosto nad nami eskadra samolotów angielskich (kolejna pomyłka autorki - TP). Jest ich może ze dwieście. Wszystkie białe, tak cudownie połyskują w słońcu! (Samoloty 8. Armii w tym okresie były w kolorze aluminium, bez powłoki lakierów ochronnych - TP). Lecą na północny wschód, spokojne i pewne, jakby we własnym kraju. Nie ścigają ich niemieckie myśliwce, tylko potem z daleka słychać strzały z działek".

Chwilę wcześniej, jeszcze nad Chrzanowem, odgrywa się jeden z mało znanych akordów nalotu na rafinerię w Trzebini. Z lotniska Kraków Rakowice startuje kilka niemieckich myśliwców Messerschmitt Me 109 Gustaw. Należą one do 3. eskadry słynnego 52. pułku myśliwskiego ,,Zielone Serca". Jednym ze startujących pilotów jest niemiecki as por. Herbert Bachnick z 80 potwierdzonymi zestrzeleniami na koncie. Startuje do swojego ostatniego lotu. Nad Chrzanowem jego maszyna zostaje ciężko uszkodzona w pojedynku z eskortą Mustangów. Samolot Bachnicka rozbija się w czasie awaryjnego lądowania o nasyp kolejowy w Mysłowicach, a jego pilot ginie. Kolejny pilot 3. eskadry por. Fritz Eberchard zostaje zestrzelony na zachód od Myślenic. Jego pojedynek obserwują rozradowani partyzanci i mieszkańcy Lanckorony wspominając: ,,Dymiący samolot, który próbował umknąć trzem czy czterem Mustangom". Ze strony Amerykanów straty wyniosły kilka maszyn, które spadły juz poza terenem naszego kraju. Niepotwierdzony do dziś jest upadek Latającej Fortecy na Podhalu - wrak pozostaje wciąż nieodnaleziony.

A rafineria? Po nalocie i ugaszeniu pożarów Niemcy podejmują próbę częściowej odbudowy zakładów, jednak zbliżający się szybko front krzyżuje ich plany. Do końca 1944 roku rafineria służy za skład głównie mazutu dla niemieckiej armii. W grudniu okupant zaczyna demontować pozostałe urządzenia zakładu celem ich wywiezienia w głąb Rzeszy. Resztę stara się zniszczyć. Zdewastowane resztki zakładu w styczniu 1945 roku zdobywają Sowieci. Ale to już temat na osobną opowieść.

Tomasz Piszczek

Cytaty: Zofia Horodyńska- ,,Dziennik Stokłosy" i A.Kostka, J.Piskorz ,,Trzebińskie Historie" ,
Zdjęcia: Internet.
Literatura: Praca zbiorowa ,,Trzebinia-zarys dziejów miasta i regionu" , T.Szlagor - ,,Lightingi 8 AP", strony internetowe.

Tagi: Psary, Trzebinia, Domek Cioci, Stowarzyszenie Nasze Psary, Tomasz Piszczek